|
Blog > Komentarze do wpisu
Siatkówka traci cnotęNiby wszystko to samo. Są trybuny i siedzą na nich ludzie. Tyle, że pod dachem, a nie na powietrzu. To jednak siatkówka zawsze szczyciła się tym, że w halach zasiadają zupełnie inni kibice, niż na stadionach. Szczyciła się do tego stopnia, że nawet najbardziej mikroskopijne ekscesy na trybunach Plusligi budziły niebywały szok, z którym zawodnicy, a zwłaszcza działacze, nie potrafili przejść do porządku dziennego. A to ktoś splunął na zawodnika, a to go sklął, ewentualnie czymś rzucił w stronę parkietu. Także dlatego sędziowie i tzw. supervisor meczu Sofii z Resovią nie bardzo wiedzieli co zrobić, gdy miejscowe kibolstwo odpaliło race w okolicach trzeciego seta. To był rzeczywiście niecodzienny obrazek. Ekipa fanów wyglądała jak żywcem wyjęta z piłkarskiego obiektu. Dym z odpalonych rac nie mógł zaś wzlecieć w niebo, choć jak wiemy - zadymić można nawet murawę. Siatkarskie centrale (europejska i światowa) muszą wreszcie zrozumieć, że siatkówka to sport taki jak inne. I że nawet na tenis wpadają chuligani (patrz tegoroczne Australian Open). Trzeba uwierzyć, że niewłaściwe zachowanie zdarza się także w halach i konkretnie zaostrzyć kary. Tak jak na stadionach. Bo że są niedoróbki - widać okiem nieuzbrojonym. Całkiem niedawno kamery, bodajże w Kragujevacu, gdzie grała Skra, pokazały kibica siedzącego na trybunach i ćmiącego błogo... papierosa. Na marginesie jedynie, prawie wszystkie takie sytuacje (łącznie z tą tenisową) dotyczą kibiców z Bułgarii i innych bałkańskich rejonów, albo też z Turcji. Czyli krajów spoza siatkarskiej Unii Europejskiej. czwartek, 11 lutego 2010, m-skowronek
TrackBack
|
|