Blog sportowy Macieja Skowronka
Blog > Komentarze do wpisu

W głowie zostają rzeczy złe

Zakładkę do książki, którą czytam w autobusie, mam zrobioną z etykietki odciętej od kultowych w czasie igrzysk rękawiczek. Widząc logo i trzech osobników-maskotki imprezy, wspominałem Vancouver.

Niestety, igrzyska te nie będą mi się kojarzyły w pierwszej kolejności z niezapomnianymi wyścigami po medale Justyny Kowalczyk, fenomenalnymi skokami Małysza i Ammanna, bobami, które miały swoje pięć minut czy też cudzie na panczenowym torze.

Wszystkie te wzruszające i zapierające dech w piersiach momenty przyćmiło to, co zdarzyło się zaraz po igrzyskach. Kiedy to okazało się, że jedynym sportowcem złapanym na dopingu podczas zwieńczenia olimpiady była Polka. W dodatku członkini drużyny, która jest oczkiem w głowie miłośników sportów zimowych, chyba nawet bardziej niż ekipa skoczków.

Może to nie powinno zaprzątać głowy. Wszak wzniosłych i pozytywnych momentów było więcej. Ale taka już człowiecza natura, że bardziej w głowie zostają rzeczy złe.

Przypadek Kornelii przeraża, nie tylko dlatego, że doszło do sportowego oszustwa. W jej organizmie nie znalazło się coś, co pochodziło z leku na kaszel czy z pigułek odchudzających. Pojawiło się coś, co można określić dopingowym "hard drug".

Przeraża bardziej, gdy ma się w pamięci przypadki sportowców byłej NRD i to, co się z tymi sportowcami stało.

Cała ta nieprzyjemna historia sprawia też, że przeraża sam, zdający się być złowieszczym, wyraz twarzy Kornelii. Choć to przecież nie ma kompletnie żadnego znaczenia...

Kornelia Marek

Kornelia Marek (źródło: Onet.pl)

czwartek, 01 kwietnia 2010, m-skowronek

TrackBack
TrackBack URL wpisu: