|
Blog > Komentarze do wpisu
Można mówić, że to naród tępy...Zorganizowanie mundialu w Stanach Zjednoczonych wydawało się niedorzeczne. To tak, jakby zorganizować Puchar Świata w rugby w Polsce. W 1994 roku jednak - jak się zdaje - Amerykanie sprostali zadaniu. Ich drużyna wówczas zwracała na siebie uwagę nie za sprawą gry, lecz raczej dzięki ekscentrycznym piłkarzom. Rudy rockman Alexi Lalas, inni długowłosi Meola i Balboa, no i Cobi Jones, który wtedy jeszcze wchodził z ławki, a charakteryzowały go blond dready i pseudonim Cobra na koszulce. No i wreszcie równie ekscentryczny trener Jankesów, Bora Milutinović. Ale sportowo gospodarze też zaznaczyli swą obecność. Z grupy wyszli bez fajerwerków (1:1 ze Szwajcarią, 2:1 z Kolumbią i 0:1 z Rumunią). Wtedy jeszcze w mundialu grało sześć grup i można było awansować do 1/8 finału z trzeciego miejsca. W drugiej rundzie jednak napsuli sporo krwi Brazylijczykom. Późniejsi mistrzowie po męczarniach, grając przez pół meczu w dziesiątkę, wygrali 1:0. Tuż po mundialu odrodziła się w USA zawodowa liga. Amerykanie z dumą zaś zapowiadali, że w 2010 roku będą Mistrzami Świata. Raczej nic na to nie wskazuje, lecz pewnych rzeczy nie da się ukryć. Amerykanie może nie grają w piłkę wybitnie, ale jak rzadko która drużyna są perfekcyjnie wyszkoleni fizycznie. Jak nikt też zawsze walczą zaciekle do końca. Mecz ze Słowenią jest najlepszym przykładem. To wszystko jednak każdy mieszkaniec USA ma we krwi. Można mówić, że to naród tępy, ale są rzeczy, których każdy polski sportowiec powinien się od niego uczyć.
Alexi Lalas sobota, 19 czerwca 2010, m-skowronek
TrackBack
|
|