|
Blog > Komentarze do wpisu
Obraz sprzed lat i pierwszy bramkowy przebójStarcie Korei Południowej i Grecji przywiodło wspomnienie meczu sprzed ośmiu lat. Wtedy też skończyło się 2:0 i nawet pora spotkania (13:30) była ta sama. I jakoś dziwnie przeciwnicy Azjatów wyglądali na boisku podobnie. Czy już wszyscy wiedzą, o czym piszę? Argentyńczyk Heinze rozpoczął bramkową listę przebojów południowoafrykańskiego mundialu. Przed resztą piłkarzy trudne zadanie, aby zostawić jego piękne trafienie w cieniu. Argentyńczycy pokazali swoje wszystkie plusy i minusy. Z jednej strony bajeczne rozklepywanie przeciwnika i jeszcze bardziej bajecznego Messiego, a z drugiej brak skuteczności (również bajecznego Messiego) i beztroska w obronie. Gdy tak dalej pójdzie, podopieczni Diego Maradony mogą skończyć turniej wcześniej, niżby chcieli. Stracić bramkę jest bowiem równie łatwo, jak zmarnować stuprocentową sytuację. A są na mundialu tacy, który niefrasobliwość w obronie potrafią wykorzystać. Choć może niekoniecznie w grupie z Argentyną. Jeszcze szybciej z RPA mogą wyjechać Anglicy. Jeśli tak dalej będzie z ich bramkarzami... niedziela, 13 czerwca 2010, m-skowronek
TrackBack
|
|