Blog sportowy Macieja Skowronka
Blog > Komentarze do wpisu

Refleksje po sezonie Lotto Ekstraklasy

To była kwintesencja tego sezonu Lotto Ekstraklasy. Legia zdobywa mistrzostwo w szatni, bo kibole nie pozwolili dokończyć meczu z Lechem.

A i tak radość była w zasadzie przedwczesna, bo sezon formalnie zakończył się kilkadziesiąt minut później, bo decyzji Komisji Ligi, która przyznała warszawianom walkower.

Końcówka sezonu piłkarskiego w Polsce upłynęła pod znakiem dominacji stadionowych bandytów. Ci łamali prawo i dobre maniery zarówno podczas "meczów wrogich" drużyn (Lech-Legia i grudniowe derby Krakowa), piłkarskiego święta w weekend majowy (finał Pucharu Polski na Narodowym), jak i pożegnania własnych legend (Brożka i Głowackiego na Wiśle).

I niech Pan, Panie Premierze, nie oczekuje zdecydowanych działań odpowiednich służb. To Pan, wraz z kolegami z MSWiA, reszty rządu i parlamentu powinien wreszcie przygotować takie przepisy prawa, które pozwolą takich ludzi jak ci w Poznaniu natychmiast złapać i wsadzić za kratki. Bo wnoszenie na stadion rzucanie materiałami wybuchowymi jest niczym innym jak umyślną próbą pozbawienia życia i zdrowia innych.

Jeśli ktoś nie boi się tego robić, to jest to słabość polskiego państwa. Stadion bowiem nie różni się niczym od dworca kolejowego, kościoła czy Pól Miłosierdzia na Światowych Dniach Młodzieży.

Sportowo ten sezon był niby słaby. Czołowe zespoły przegrały mnóstwo spotkań. Ale przyznajcie, że było emocjonująco. Do ostatniej kolejki nie wiadomo było czy mistrzem będzie Legia czy Jagiellonia. Nie wiadomo było czy do pucharów awansuje Górnik, Wisła czy żadna z tych drużyn. No i do końca nie było wiadomo czy spadnie Nieciecza czy Piast Gliwice.

W innych ligach (Anglia, Hiszpania), te sprawy były już od jakiegoś czasu jasne.

Jako przedstawiciel Małopolski, ja i moi znajomi, łudziliśmy się, że w ekstraklasie są w stanie coś ugrać nieboracy z Nowego Sącza Niecieczy (ci ostatni dzielnie trzymali się w lidze przez trzy sezony). To nie miało prawa się udać, chociaż...

...gdyby nie brak cierpliwości szefów i sponsorów "Słoni", którzy zwolnili Czesława Michniewicza, po sześciu spotkań bez zwycięstwa w zeszłym sezonie... Nieuzasadnione mocarstwowe zapędy i nonszalancja wzięły górę. Od tamtego momentu zaczęły się problemy.

Gdyby nie dziwaczny konflikt władz Sandecji z trenerem Mroczkowskim (wzięcie na testy Freddiego Adu bez konsultacji ze szkoleniowcem), który na pewno nie służył solidnej pracy - mogło być inaczej. A tak, z każdym miesiącem było gorzej.

 Chciałoby się powiedzieć, że wyszła prowincjonalność władz prowincjonalnych klubów z południa kraju. Ale czy to nie jest standardowe działanie prezesów w naszym kraju...?

 

poniedziałek, 21 maja 2018, m-skowronek

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack URL wpisu:
zBLOGowani.pl