Blog sportowy Macieja Skowronka
czwartek, 15 listopada 2018

 

Dziękujemy, Agnieszko za wszystkie piękne chwile. Bo chyba było ich więcej, a na pewno milej się je wspomina.

To Ty prezentowałaś tenisowe symfonie, które bardziej się podobały, niż coraz bardziej popularny tenisowy hard rock. To Ty sprawiłaś, że kobiecy tenis stał się dla mnie o wiele ciekawszy, choć to w męskim obserwujemy epickie pojedynki, o których pisze się dzieła niemal literackie.

To Ty wzbudzałaś we mnie ojcowskie uczucia, kiedy widząc twoje gorsze chwile na korcie, charakterystyczne grymasy twarzy, niczym ojciec wiedziałem, że coś jest nie tak. I przeczuwałem, kiedy pojedynek źle się skończy.

I podwójnie miło się oglądało Wimbledon ze świadomością, że też jest twoim ulubionym turniejem.

Zabrakło tego przeklętego zwycięstwa w Wielkim Szlemie. Ale dzięki temu przynajmniej jesteś tą romantyczną sportową bohaterką, u której jest to jedno małe coś... "Nigdy nie wygrała turnieju wielkoszlemowego" - napiszą w notce biograficznej.

Tak jak Adam Małysz nigdy nie zdobył olimpijskiego złota.

Radwańska zasłużyła na zajęcie się czymś innym (może tym, co w życiu najważniejsze?)

My z nadzieją czekamy na to, że godnie (lub godniej, bo zawsze można godniej) zastąpią ją Linette i Świątek.

Szkoda tylko, że nie udał się siostrzany projekt dwóch Radwańskich. Też chcieliśmy mieć swoje Williams.

 

Maciej Skowronek, Radio Kraków

 

14:11, m-skowronek
Link Komentarze (1) »
poniedziałek, 01 października 2018

 

Najlepsze jest to, że tego złota się nie spodziewaliśmy. Dlatego tak dobrze smakuje. Miała być druga, góra trzecia runda i pożegnanie przy konfrontacjach ze Stanami, Brazylią, czy inną tam Rosją. Grunt, żeby nie dać się zmasakrować drużynom z drugiego szeregu, jak Iran czy Bułgaria.

Tak, do tej pory liczyliśmy na medale czy to igrzysk, czy mistrzostw świata i kontynentu. Tym razem nie liczyliśmy na nic. Tego jeszcze w naszych kibicowskich, zakręconych na punkcie siatkówki głowach i sercach nie było.

Znów było romantycznie. Zdobywamy złoto rok po wielkiej wtopie na Mistrzostwach Europy rozgrywanych we własnym kraju, kiedy to wielki trener Ferdinando Di Giorgi był zagubiony jak Franciszek Smuda na Euro 2012. 

A tym, który w niedzielę w Turynie zagrał piłkę na wagę złota był... skreślony i zrozpaczony cztery lata temu Kurek. Jakże pięknie mu się to ułożyło. Jak warto było czekać.

Nad piłkarzami w kontekście sukcesu siatkarzy już się pastwmy. Przerabialiśmy to przy okazji Mistrzostw Europy w lekkoatletyce.

Proszę jednak nie po raz pierwszy, byśmy traktowali każdy sukces polskiego sportu tak samo. Kibic piłki nożnej wcale nie jest gorszy od kibica siatkówki. Powinien ściskać kciuki za jednych i drugich.

 

ItalyBulgaria_2018_WCH

źródło: wikipedia.org

poniedziałek, 16 lipca 2018

 

Chyba wszyscy poza Francuzami kibicowali Chorwacji. Bo zdobycie pucharu przez Francuzów nie byłoby takie fajne i być może dopełniłoby niezwykłość rosyjskiego mundialu.

Ale Francja wygrała i musiała wygrać, bo - jak już pisałem wcześniej - pewne rzeczy nawet w futbolu nie mogą odbiegać od porządku.

Francja wygrała, bo oprócz pasji i umiejętności liczy się też doświadczenie, pragmatyzm i wszystkie te rzeczy, które cechują bywalców salonów (w tym przypadku piłkarskich).

Francja miała drabinkę w porównaniu z Chorwacją zabójczą. bez dogrywki wygrała z Argentyną, Urugwajem i Rosją. Chorwacja męczyła się w ponad dwugodzinnych bojach Danią, Rosją i Anglią. Choć tu znowu - nie powinna była przegrać żadnego z tych meczów.

Anglicy... też byłoby to zbyt piękne, gdyby nawet zwyciężyli Belgię. Z zamiłowania do angielskiej piłki sympatyzowałem z nimi, ale w meczu o trzecie miejsce oczekiwałem sukcesu Belgów. Bo taki powinien być porządek w futbolu.

I tylko w tyle głowy pozostaje... czy Polska nie  mogłaby zagrać tak jak Chorwacja. Mogłaby. Może nie byłaby w finale, ale w meczu o 3. miejsce, jak kiedyś...

Skupmy się jednak na tym, co w polskim sporcie wydarzyło się w mundialowy weekend. Nasi lekkoatleci zajęli 2. miejsce w zawodach Pucharu Świata w Londynie. Nie wyprzedzili Amerykanów, ale wyprzedzili Brytyjczyków.

Może w Polsce tak właśnie wygląda porządek...

 

fifa.com

czwartek, 12 lipca 2018

 

Rzeczy zaskakujące, nieprawdopodobne, przypadkowe lub wręcz niedorzeczne, zdarzają się w piłce nożnej, ale tylko do pewnego stopnia.

Na końcu i tak wszystko musi się zmieścić w ramach zdrowego rozsądku i piłkarskiego względnego porządku. Stąd w finale nie zagrają Anglicy, a mistrzostwo świata zdobędą Francuzi.

Choć perspektywa chorwacka wydaje się cholernie kusząca.

To będzie zwieńczenie najpiękniejszego mundialu od 1990 roku (od wtedy mundiale pamiętam, choć pewnie z powodzeniem mógłbym powiedzieć, że to samo dotyczy też co najmniej kilku poprzednich turniejów).

Ale jakże byłoby cudownie, gdyby ten finałowy zestaw był odwrotny; Anglia z Belgią o puchar, a Francja z Chorwacją o 3. miejsce.

Nie, chyba jednak zasłużenie jest jak jest.

W finale będziemy kibicowali - jak to się popularni mówi - "słabszym", czyli Chorwatom. Bo jak zdobędą mistrzostwo, to będzie niestandardowo.

Kumu jednak kibicować w sobotę? Belgowie zasługuje na sukces, są znakomici i w końcu spełniają oczekiwania wiązane z nimi od kilku turniejów.

Ależ czy nie byłoby też romantycznie, gdyby Gareth Southgate jako trener odkupił winy za półfinał Euro '96...?

A'propos... Popatrzcie na Southgate'a ci, którzy krytykujecie wybór Jerzego Brzęczka na selekcjonera reprezentacji Polski. I na Zlatka Dalicia też.

 

fifa.com

 

 

wtorek, 03 lipca 2018

W 2. połowie meczu Japonii z Belgią pomyślałem: Belgijscy kibice mają tak samo jak my w dwóch pierwszych meczach. Po czym piłkarze Martineza wzięli i wygrali w okolicznościach jak z wyobraźni. Taki to jest mundial.

Wcześniej powiedziałem koledze, że na mistrza typuję Portugalię. On typuje Urugwaj. Na razie wychodzi na jego, ale wcale bym się nie cieszył.

I już więcej nie będę się bawił w jakiekolwiek przewidywania. Nie tym razem i nie na tym turnieju.

Myślałem, że na tych mistrzostwach było już wszystko, ale wachlarz możliwości w futbolu nie ma chyba końca.

Tylko zakończenie pracy selekcjonera reprezentacji Polski brzmi jakoś znajomo.

Nie było mnie wewnątrz tej kadry (nikt chyba nie był, z wyjątkiem kadrowiczów, sztabu szkoleniowego i najbliższych osób z PZPN), więc być może ta decyzja jest słuszna.

Żałuję jednak, bo marzył mi się trener na lata. Na więcej, niż pięć lat.

W Niemczech, po większym (umówmy się) blamażu Loew zostaje.

Wolałbym, żeby u nas było jak w Niemczech. W Polsce nie widać trenera równie dobrego jak Nawałka. A zagraniczni najemnicy nigdy nie będą mieli serca, by zostać z drużyną naprawdę długo.

 

fifa.com

 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 140
| < Grudzień 2018 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
          1 2
3 4 5 6 7 8 9
10 11 12 13 14 15 16
17 18 19 20 21 22 23
24 25 26 27 28 29 30
31            
Tagi
zBLOGowani.pl