Blog sportowy Macieja Skowronka
środa, 05 lipca 2017

Jak mawiał klasyk, piłka nożna to nie jest sprawa życia i śmierci. To coś znacznie poważniejszego. Tak zdają się myśleć kibice Wisły, którzy nie chcą wybaczyć Mączyńskiemu, że odchodzi do Legii

Kibic wciąż jest zdania, że zawód piłkarza to nie to samo, co inne zawody. I że nie działa tu prosta zasada pójścia tam gdzie dają większe pieniądze i lepsze warunki pracy.

Od innych wymagamy więcej, niż od siebie. Piłkarz wychowany w danym klubie nie ma prawa go porzucić. A pracownik firmy budowlanej remontującej ulicę powinien harować na trzy zmiany, żeby inwestycja utrudniająca życie skończyła się szybciej.

A czy my byśmy tak samo chcieli? Czy bez względu na wszystko każdy z Was zostałby w firmie, która dała Wam pierwszą pracę, nawet jeśli gdzie indziej zaproponowanoby Wam wyższą pensję i lepsze perspektywy?

Wszyscy już o tym napisali, więc tylko krótko przypomnę: Krzysztof Mączyński ma 30 lat, niedługo przestanie grać w piłkę, w Legii zarobi więcej i będzie miał szansę zagrać w Lidze Mistrzów, a jeśli nie, to będzie walczył o mistrzostwo Polski. Koniec, kropka.

A i też nie wiemy, jaka jest atmosfera w Wiśle. Może po prostu chce iść tam, gdzie będzie mu się lepiej pracowało? Czy każdy z nas nie postąpiłby tak samo?

Inna sprawa, że za dużo mówił. Niepotrzebne są publiczne deklaracje, że na pewno się zostanie w klubie, bo może być inaczej.

Nie warto tracić też energii na nadmierną aktywność w tak zwanych "socialach". To dotyczy zarówno piłkarza, jak i zionących nienawiścią kibiców.

Tym ostatnim chcę przytoczyć to, co zawsze powtarza mi kierownik wozu transmisyjnego, kiedy zbytnio się denerwuję pracą. Mówi: "Dzieci zdrowe?"

Daje mi w ten sposób do zrozumienia, że są rzeczy znacznie ważniejsze niż przejmowanie się robotą.

W tym przypadku - rzeczy ważniejsze od tego, czy piłkarz zostanie w ulubionej drużynie czy odejdzie. Na marginesie - za pieniądze, które klubowi szalenie się przydadzą.

Zmaganie się z konsekwencjami takiego obrotu sprawy zostawmy działaczom, trenerom i dyrektorowi sportowemu. To ich zadanie, aby załatać dziurę po czołowym pomocniku. I zrobić tak, żeby było dobrze.

Bo gdzie jak gdzie, ale w Wiśle rządzą ludzie, którym zależy klubie tak samo jak kibicom...

PIENIADZE2źródło: pixabay.com

 

poniedziałek, 27 marca 2017

To był piękny widok: cała drużyna, ze Stefanem Horngacherem na czele, z całym sztabem, na podium wznosi puchar tak jak się to robi na piłkarskich Mistrzostwach Świata, Euro i w Lidze MIstrzów.

Bo czemuż skoki naraciarskie miałyby być gorsze?

Okej, tę dyscyplinę ogląda pięć krajów "na krzyż". Ale 70 tysięcy ludzi w Planicy na finale sezonu (nie w Zakopanem) robi swoje.

Przybijanie "piątki" spodnią częścią pięści przez Hrongachera i Sobczyka powoli wchodzi do powszechnego użycia.

Miło jest widzieć w roli trenera gościa, którego kiedyś widziało się na skoczni, wśród najlepszych. Jest tak, że wszyscy chcą u nas pracować.

Po prostu się doczekaliśmy kolejnej dyscypliny, w której możemy być uznawani za najepszych.

I dobrze że Adam Małysz porzucił rajdy i zajął się tym, co trzeba. I że jest w tym wszystkim głosem rozsądku, bo ostrzega: ta drużyna nie będzie skakała wiecznie.

To jest jedyny kłopot, z którym sportowa Polska jeszcze sobie nie radzi. Tworzenie odpowiednio wcześnie następców...

FIS

czwartek, 09 marca 2017

 No to teraz już wiecie, za co kochamy futbol i inne dyscypliny.

Nie wiem czy to większa rzecz niż osławiony mecz Manchesteru United z Bayernem z 1999 roku. Bo tamto to jednak był finał Ligi Mistrzów.

To jest właśnie odpowiedź na Wasze zdziwienie - dlaczego na stadion przychodzi 50, 60, 70 czy 80 tysięcy widzów. I dlaczego telewizje płacą gigantyczne kwoty za prawa do transmisji. Bo wszyscy oni wiedzą, że może być właśnie tak jak we wtorek na Camp Nou.

Albo w meczu Polska-Norwegia w piłce ręcznej w 2009, kiedy biało-czerwoni na półtorej minuty przed końcem przegrywali z Norwegią 28:30 i... wygrali rzucając decydującego gola w ciągu "jednej Wenty".

Albo w siatkówce, kiedy przegrywając w setach 0:2 można wygrać 3:2 długo bijąc się w tie-breaku na przewagi.

Albo w koszu, gdzie decydujący rzut pada często wraz z końcową syreną.

Pewnie nawet to Was nie przekonuje i pewnie nadal będziecie uważali, że trochę zbyt serio do tego podchodzimy.

Otóż niekoniecznie. Sport to tylko rozrywka. Taka jak film, teatr czy muzyka. Jedni chodzą do kina, do filharmonii, inni chodzą na stadion i oglądają zawody w telewizji. Zawodowi sportowcy dostają pieniądze dokładnie tak samo jak aktorzy (fakt, może czasem za dużo, ale to już temat na inną dyskusję). 

Różnica jest tylko taka, że aktorzy odgrywają role, a sportowcy robią to naprawdę...

Mecz Polska-Norwegia, 1/4 finału MŚ 2009 

 

 

poniedziałek, 06 marca 2017

 

Jak dla mnie może tak zostać. Może to mało ambitne, ale poziom osiągnięć zawsze jest do ustalenia. Sukcesem może być pobicie rekordu życiowego na biegu masowym (zajmując w nim równocześnie 3856. miejsce i 1260. w swojej kategorii), a w tym przypadku niech będzie to dominacja w Europie. Mimo że w świecie nie ma to najmniejszego zdarzenia, bo świat to już inna bajka.

Pytanie czy taka, jakiej byśmy chcieli. Czy nie lepiej podziwiać prawdziwych ludzi, a nie stworzonych nie do końca w wiadomych okolicznościach gigantów...?

Dodałbym jeszcze walory estetyczne, ale przed Dniem Kobiet nie chciałbym podkręcać niewłaściwych emocji.

Choć pamiętajmy, że mamy też najlepszą na świecie Anitę Włodarczyk, a do tego wciąż działa Małachowski, a taki Fajdek to może zdziałać jeszcze więcej. Więc i wśród gigantów jest nieźle.

Może więc dlatego najlepsza na świecie drużna skoczków nie wyszła do kibiców po powrocie z MŚ w Lahti? Może chcieli przez to powiedzieć: nie jesteśmy jedyni, których należy nosić na rękach...?

BELGRADE_2017

www.belgrade2017.com

MEDALE_BELGRAD

www.belgrade2017.com

niedziela, 08 stycznia 2017

Tak, też uważam, że to był bardzo dobry wybór.

Oszczepniczka Maria Andrejczyk zachwyca nie tylko wdziękiem i urodą, ale też niezwykłym charakterem i elokwencją. Umiejętności sportowe pomińmy, bo bez nich w ogóle byśmy o tym nie rozmawiali.

Tacy ludzie nas inspirują i podbudowują na duchu. Pokazują, że sport jest czymś więcej, niż - jak to określa mój redakcyjny kolega - "zaraz po redakcji rolnej". Że właśnie tam są ludzie z umysłami artystów. I że są godni naśladowania.

Maria Andrejczyk na igrzyskach w Rio była jednym z wielu polskich sportowych zachwytów (mimo że bez sukcesów), ale jej nie znaliśmy. I dlatego jest odkryciem.

W interesującym wywiadzie dla Weszło.com przyznaje między innymi, że po występie na igrzyskach (a właściwie to w telewizji) miała sporo propozycji różnej maści, także od mężczyzn.

Po raz drugi Polska sobie o niej przypomniała przy okazji plebiscytu Przeglądu Sportowego i TVP.

Miejmy nadzieję, że następne będą jakieś mistrzostwa świata lub Europy.

We wspomnianej rozmowie ta fantastyczna sportsmenka dodaje, że jak odniesie medalowy sukces na wyższych levelach, to na pewno woda sodowa nie uderzy jej do głowy, bo ma odpowiednich ludzi, którzy na to nie pozwolą. I że ma możliwość odcięcia się od świata.

Pani Mario! Nie będzie takiej potrzeby! "Królową sportu" wciąż wszyscy lekceważą na tyle, że będzie Pani miała spokój.

Jak Pani zdobędzie medal, to trzeba będzie jedynie przeżyć trzy pierwsze dni, kiedy przyjadą do Pani rodzinnej miejscowości, porozmawiają z wychowawczynią, zajrzą do dziennika z ocenami, być może pójdą na trening drużyny siatkarskiej, w której pani grała, a potem zapomną, jak o Pawle Fajdku.

I obawiam się, że tak jak Fajdkowi się nie udało, Tomaszowi Majewskiemu wcześniej też nie, a nawet Anicie Włodarczyk - nie wskóra Pani nic w kierunku poprawy warunków do trenowania dyscyplin lekkoatletycznych.

Dobrze, że jeszcze rozsądek w ludziach nie gnie, więc podobnie jak Anita zostanie Pani kiedyś Sportowcem Roku. Do tego jednak muszą być prestiżowe zwycięstwa, bo inaczej zostaje tylko odkrycie...

 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 136
| < Sierpień 2017 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
  1 2 3 4 5 6
7 8 9 10 11 12 13
14 15 16 17 18 19 20
21 22 23 24 25 26 27
28 29 30 31      
Tagi
zBLOGowani.pl